Strona 1 z 1

Jaki monitor do foto do 1.500 zł?

: 02 stycznia 2012, 08:20 - pn
autor: azimut
Witam,
Chcę kupić monitor który będzie wykorzystywany do:
- obróbka zdjęć - w celach amatorskich
- przeglądanie internetu
- oglądanie filmów
- gry
Kolejność nie jest przypadkowa:)
Z monitora będę korzystał głównie wieczorem, a więc przy słabym oświetlenie w postaci lampy na biurku.
Budżet - 1.500 zł
Poczytałem trochę na ten temat i mam na oku trzy monitory które moim zdaniem są najlepsze w cenie do 1.500 zł:
- NEC 23" LED EX231Wp BK - 1.420 zł
- EIZO FlexScan EV2333WH GY - 1.459 zł
- EIZO Foris FS2331-BK - 1.400 zł

Proszę więc o pomoc, który z tych monitorów będzie najlepszy do obróbki zdjęć, a jednocześnie w miarę uniwersalny?
A może jest coś lepszego?

Z góry dziękuję za pomoc.

Re: Jaki monitor do foto do 1.500 zł?

: 02 stycznia 2012, 09:06 - pn
autor: Tom01
Witam

Z powyższej trójki zdecydowanie trzeci. Dwa pierwsze to sprzęt skonstruowany z myślą o zastosowaniach biurowych.

Re: Jaki monitor do foto do 1.500 zł?

: 02 stycznia 2012, 09:20 - pn
autor: azimut
Dziękuję za szybką odpowiedź.
Ale gdzieś na tym forum czytałem chyba Pana opinię na temat EIZO Foris FS2331-BK i tam chwalił Pan ten monitor za uniwersalnośc, ale raczej odradzał do obróbki foto. Jeżeli nic mi sie nie pomyliło to czy mógłbym się dowiedziec dlaczego?

Re: Jaki monitor do foto do 1.500 zł?

: 02 stycznia 2012, 09:33 - pn
autor: Tom01
azimut pisze:Ale gdzieś na tym forum czytałem chyba Pana opinię na temat EIZO Foris FS2331-BK i tam chwalił Pan ten monitor za uniwersalnośc, ale raczej odradzał do obróbki foto. Jeżeli nic mi sie nie pomyliło to czy mógłbym się dowiedziec dlaczego?
To niezły monitor, ale za 1400 zł cudów nie należy się spodziewać.Wynika to stąd, że tzw "elektronika" jest droga, a jest niezbędna, żeby wredną rzecz, czyli wyświetlacz LCD, zmusić do względnie poprawnej pracy. Wyświetlacze ciekłokrystaliczne, wbrew powszechnym bajaniom specjalistów od marketingu to jeden z najgorszych, dotychczas wymyślonych sposobów na tworzenie obrazu. Doskonale to widać na wystawach w sklepach. Ekrany żrą w oczy jaskrawością i kolorami mając w głębokim poważaniu niuanse takie jak skóra, szarości czy delikatne przejścia tonalne na niebie. Wszystko jest mocne i kontrastowe. Przeciętny klient marketu jest takim obrazem zafascynowany, podobnie jak chińską wiatrówką, która swoim prymitywnym mechanizmem rodem z kopaczki do kartofli, "kopie" jak kałach. Kto by się tam przejmował celnością. W fotografii jednak wypadałoby widzieć nieco bardziej neutralnie swoje zdjęcia, a nie tylko przekolorowane i przekontrastowane. Aby ową namiastkę poprawności uzyskać, trzeba ekran zmusić do takiego zachowania, bo sam skłonny do tego nie jest. W monitorach średniej i wyższej klasy producenci pakują (dosłownie) 10 kg elektroniki, która tak operuje panelem, że zmusza go do reprodukcji względnie naturalnej. Jak wspomniałem na wstępie, takie coś jest drogie, w związku z tym w tanich monitorach zaawansowanego sterowania ekranem zwyczajnie nie ma. Stąd musimy się pogodzić z sporym wkładem "widzimisię" monitora w to co widzimy w obrazie.